biuro@jan-mrugacz.pl

 (+48) 608 437 741

Remont mieszkania? Niektórym aż skóra cierpnie na samą myśl. Jak to jest, że każdy z nas chce mieszkać w nowych, elegancko wykończonych wnętrzach, ale już sam remont traktuje jako absolutne zło? Odpowiedź może być prosta – koszty, koszty i jeszcze raz koszty. Bo chyba każdy, kto remontował dom czy nawet samą łazienkę, przekonał się o tym na własnej skórze. Koszty zazwyczaj są większe, niż planowaliśmy. Czy są zatem jakieś sposoby na to. aby nie przepłacić w czasie remontu?

Remont to prace budowlane o mniej przewidywalnym charakterze, niż ma to miejsce w przypadku prac budowlanych, związanych z budową domu czy wykańczaniem zupełnie nowych pomieszczeń. Nawet jeżeli nam się wydaje, że wszystko dobrze przewidzieliśmy i ułożyliśmy w logiczną całość, rzeczywistość może pokrzyżować nasze plany i przy okazji zrujnować nasz portfel.

Rozpoczynając prace, zakładamy sobie pewną kwotę, jaką chcemy przeznaczyć na remont. Decydujemy też, jaki będzie zakres koniecznych prac, np. samo malowanie czy przy okazji wymiana żyrandola, mebli, itp. Kalkulujemy, że kupimy tylko farbę, np. za 200 czy 300 zł, a malarzowi zapłacimy 10 zł za pomalowanie jednego metra kwadratowego. Łącznie daje nam to pewną kwotę, która jest dla nas na tym etapie do zaakceptowania – i na taki wydatek jesteśmy przygotowani.

Szybko znajdujemy wykonawcę, któremu zlecamy pracę…. Ale tutaj zaczynają się przysłowiowe schody. Wykonawca wynosi meble i szykuje się do malowania. Okazuje się wówczas, że po przesunięciu regałów ściany nie wyglądają zbyt dobrze, wymagają nie tylko umycia przed malowaniem, ale również naprawy jakichś drobnych rysek czy spękań.

Wykonawca to z nami konsultuje, zapada decyzja o konieczności przeszpachlowania i wyrównania rysek za pomocą gipsu szpachlowego. Pojawia się dodatkowy koszt – zakup gipsu i zwiększenie kosztów robocizny, bo w końcu dochodzi dodatkowa czynność – zaprawki. Niestety, po miejscowych naprawach ścian dochodzimy do wniosku, że ostateczny wygląd ścian nas jednak nie satysfakcjonuje, miejscowe zaprawki wyraźnie się odróżniają od reszty powierzchni – mają nie tylko innych kolor, ale też inną fakturę, są na przykład bardziej gładkie i zachodzi ryzyko, że po pomalowaniu nadal będą się odznaczać, psując cały efekt końcowy.

Kolejne konsultacje i kolejna decyzja… Będziemy jednak szpachlować całe ściany i całe sufity. Wszystko to wydłuża prace i powoduje uciążliwość remontu dla domowników, ale przede wszystkim zwiększa koszty – dodatkowe wydatki, których pierwotnie nie uwzględnialiśmy. Taka sama sytuacja może być związana ze wspomnianą wcześniej np. wymianą żyrandola. Po założeniu nowego okazuje się, że teraz nie pasują do niego włączniki czy zasłonki….

Jak zatem nie przepłacić? Przede wszystkim musimy przygotować bardzo dokładny kosztorys remontu. Od razu powinniśmy założyć, czy chodzi nam o odświeżenie mieszkania czy o jego kapitalny remont. Trzeba spisać zakres prac, pomierzyć powierzchnie ścian i sufitów, a następnie dokładnie wyliczyć powierzchnie, które chcemy np. pomalować.

Pamiętajmy, że większość farb stosuje się w dwóch a nawet trzech warstwach, czyli zużycie materiałów trzeba dokładnie przeliczyć w oparciu o dane podawane przez producentów. Kolejna sprawa, każdy wykonawca inaczej wycenia swoją pracę, zadbajmy więc o wycenę kilku firm.

Działanie takie pozwoli nam zweryfikować, czy rzeczywiście wszystkie prace są absolutnie konieczne. My się na tym nie musimy znać, ale musimy mieć pełen obraz sytuacji, ze wszelkimi konsekwencjami różnych decyzji. Właściwe planowanie i na przykład zakup niektórych elementów wyposażenia przez Internet, a więc nieco taniej, także pozwoli na pewne oszczędności. Zatem do dzieła!